Letnia Szkoła Partyzantów w Tykocinie

PIERWSZY DZIEŃ (1 czerwca 2016)

O 8: 15 wyjechaliśmy ze szkoły. Droga zajęła nam około godziny. Na początku autokar podjechał pod Alumnat, gdzie miały mieszkać klasy czwarte. Po piętnastu minutach piąta klasa była w Kurniku Polskim, czyli miejscu, gdzie mieliśmy spędzić większość czasu. Nim zdążyliśmy się wypakować, nauczyciele kazali nam wsiadać do autokarów, gdyż pierwsze zajęcia miały się odbyć w Tykocinie. Na miejscu czekały 4a i 4b oraz nasi wychowawcy: pan Daniel oraz pan Ząbek. O godzinie 11 panowie poprowadzili zajęcia z musztry. Dzięki nim nauczyliśmy się podstawowych komend. Po 30 minutach musztry wychowawcy zaprowadzili nas nad rzekę, gdzie mieliśmy się poznaliśmy tajniki pierwszej pomocy. Podczas zajęć trwających dwie i pół godziny dowiedzieliśmy się, co zawiera apteczka wojskowa, jak pomóc poszkodowanej osobie i wielu innych interesujących rzeczy.

Po „lekcji” pierwszej pomocy nadszedł czas na naukę o obroni i jej rodzajach. Nauczyliśmy się nieco o rozkładaniu broni oraz ich historii. Następnie przyszedł upragniony czas na obiad. Zaserwowano nam indyka z ziemniakami, który był przepyszny. Po obiedzie mieliśmy pół godziny wolnego. W tym czasie klasy czwarte zostały w swoich pokojach, a piąta poszła na lody do pobliskiej lodziarni. O 17:00 przyszedł do nas przewodnik, który oprowadził nas po Tykocinie. Dzięki niemu dowiedzieliśmy się o historii miasta. O 18:00 zjedliśmy kolację – zaserwowano nam schabowego z ryżem. Po kolacji przyszedł do nas ksiądz z pobliskiej parafii, by opowiedzieć co nieco o sobie oraz o partyzantach. Jego wypowiedź bardzo nas zainteresowała, więc każdy słuchał uważnie.

20160602_112141Wtedy klasy czwarte pożegnały się z klasą piątą, która musiała wyruszać do Kurnika Polskiego, oddalonego od Alumnatu ok. 3 km. Po długiej i męczącej trasie dotarliśmy na miejsce i poszliśmy spać. To był bardzo udany dzień.

DRUGI DZIEŃ (2 czerwca 2016)

20160602_114703

Drugi dzień zaczął się pysznym śniadaniem w stodole, w Kurniku Polskim. Kilkanaście minut po śniadaniu do Kurnika dotarły czwarte klasy. Wszyscy byli bardzo zmęczeni po 3 kilometrach drogi przebytej pieszo.  Po krótkim odpoczynku zostaliśmy podzieleni na trzy grupy. Każda miała co innego do zrobienia. Grupa pierwsza poszła budować szałas, grupa druga musiała uszyć partyzanckie opaski, a grupa trzecia miała szkolenie medyczne. Gdy druga grupa skończyła szyć połowę opasek zamieniła się z trzecią grupą, która skończyła szkolenie medyczne. Kiedy druga i trzecia grupa skończyły, poszły robić szałasy. Robienie szałasów zajęło ponad 3 godziny, ale efekty pracy były zdumiewające.

20160602_142928Około godziny 13:30 zaserwowano nam obiad, a dokładniej najokropniejszą zupę, jaka może istnieć. Nie wszyscy ją jedli… Na szczęście pół godziny później był grill. Po grillu mieliśmy czas wolny, więc chłopcy poszli grać w piłkę. Część dziewczyn też wzięła piłkę i zaczęła do siebie rzucać. Potem dołączyły też pani Danusia i pani Małgosia. Gdy niektórym znudziło się już rzucanie, Marta zaproponowała, żeby zagrać w kluchę. Graliśmy więc w to przez dobre pół godziny i świetnie się bawiliśmy. Po jakimś czasie reszta dziewczyn również zechciała z nami grać, więc panie poszły, a na ich miejsce weszły dziewczyny. Około 15 minut później przyjechali muzycy, więc panie zaprosiły nas do ogniska.

20160602_182628

Przy ognisku śpiewaliśmy różne piosenki i była bardzo miła atmosfera. Gdy w trakcie śpiewania organizatorka Zielonej Szkoły, pani Basia, przyniosła kolację, prawie wszyscy wstali i poszli jeść. Po kolacji pożegnaliśmy czwarte klasy, które poszły do swojego hotelu w Tykocinie. Chłopcy z piątej klasy jeszcze grali w piłkę.

Tak minął drugi dzień zielonej szkoły. Wszyscy poszliśmy spać wyczerpani dniem – i wspólnie uznaliśmy, że był on zdecydowanie lepszy od poprzedniego.

 TRZECI DZIEŃ (3 czerwca 2016)

20160603_122005

Ostatniego dnia klasy czwarte musiały znowu iść piechotą do naszego ośrodku. Nim przyszli, klasy piąte musiały spakować swoje plecaki. Gdy już się z tym uporali, rozpoczęły się zajęcia z łucznictwa, które prowadziła mistrzyni Polski w łucznictwie (5. i 7. na świecie!), inni mieli okazję pojeździć konno i strzelać z broni do celu. Można było sobie wybrać jedno z zajęć, ale każdemu udało się choć raz skorzystać z każdej atrakcji. Po 14:00 wszyscy wsiedliśmy do autokarów i odjechaliśmy w stronę Alumnaty, by czwartoklasiści mogli zabrać z pokojów swoje rzeczy. W Białymstoku zaś byliśmy około 15:30. Tam rodzice zabrali każdego do swoich domów. To była udana Zielona Szkoła!

Eliza Czyżewska i Michał Kubala
(kl.V)

Szkoła muzyczna moim drugim domem…

Są takie dni, kiedy biegnąc, żeby tylko się nie spóźnić na zajęcia, zastanawiam się, ile dla mnie znaczy szkoła muzyczna. Pewne jest to, że właśnie tam jestem szczęśliwa, a miejsce to wciąż jest dla mnie magiczne tak samo, jak wtedy, gdy po raz pierwszy przekraczałam jego progi. To mój drugi dom, czuję się tam bezpiecznie i mogę być sobą nie obawiając się o to, czy mnie inni zaakceptują, czy też nie.

Skoro już sam budynek jest dla mnie bardzo ważny, to wiadomo, że we wszystko, czym się tam zajmuję, wkładam całe swoje serce i poświęcam temu wiele czasu. Taki obój, niby zwykły instrument, a jednak moja pasja, jeśli nie życie. To, co czuję, kiedy gram, potrafią zrozumieć jedynie ci, którzy tak samo cenią swoje zainteresowania. Nie jestem w stanie opisać dokładnie tego, co sprawia, że kocham to, co robię. Po prostu sama gra sprawia mi wielką przyjemność, od kiedy tylko nuty przestały przypominać niezrozumiały język, którym porozumiewają się muzycy z całego świata.

Oprócz tego samo towarzystwo przyciąga mnie na ulicę Podleśną do Państwowej Szkoły Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego, bo taka właśnie jest pełna nazwa. Ludzie chodzący tam tworzą wspaniałą atmosferę, a przyjaciół bardzo łatwo znaleźć. Być może dzięki temu, że łączy nas wszystkich właśnie muzyka.

Czym dokładniej jest szkoła muzyczna? Jest ona miejscem, gdzie kształtują się umysły zarówno instrumentalistów, jak i wokalistów. To tam można poznać podstawy oraz historię muzyki, nauczyć się czytania z nut oraz określania elementów dzieła muzycznego, dowiedzieć się o słynnych kompozytorach, a także rozwijać talent, grając bądź śpiewając pod opieką miłych i zaangażowanych w życie szkoły nauczycieli. Dostać się tam można za pomocą zdania egzaminów wstępnych, co znów nie jest takie trudne.

Warto wiedzieć, że poza przedmiotami muzycznymi znajdują się tam zwykłe, codzienne dla nas lekcje, na przykład polski, angielski, chemia czy matematyka. Tu docieramy do różnicy między OSM i PSM. Skrót pierwszy oznacza Ogólnokształcącą Szkołę Muzyczną, czyli gimnazjum lub liceum połączone z szkołą muzyczną. Jest ona zazwyczajrano, jak w zwykłej szkole, w dodatku przedmioty muzyczne ma się normalnie wpisane wplanie. Rozwinięciem drugiego skrótu jest Państwowa Szkoła Muzyczna. Polega ona nazajęciach prowadzonych później i uczeniu się jedynie przedmiotów muzycznych w tymże miejscu. Obie opcje mają swoje plusy i minusy.

Polecam to miejsce wszystkim, którzy interesują się muzyką i pragną śpiewać bądźgrać. Pomaga ono rozwinąć talent i przynosi piękne wspomnienia.

Zuzanna Gugała

Julia Kirejczyk (IVb) – Zima

Już liście z drzew opadły,

ptaki odleciały.

Zima przyszła w śnieg ubrana,

We włosach gałęzie suche.

Cała ziemia śniegiem pokryta

Niczym kot sierścią.

W lesie zwierzęta w futrach ciepłych

W zimowym śnie pogrążone,

A jeziora lodem skute

Jak lustra zamglone.

Oraz niebo

całe w chmurach jak wata cukrowa!

Zima siedzi na swym tronie

W zimnym swoim mieście.

Odyseja Umysłu 2016

20160421_152721

W marcu tego roku uczestniczyliśmy w krajowych eliminacjach Odysei Umysłu. Z naszej szkoły do Warszawy wyjechały aż cztery drużyny. Na miejscu zmagaliśmy się z wieloma przeciwnościami losu, ale atmosfera tych wyjazdów i silny, odyseuszowy charakter nie pozwalały nam się poddać!

Dzisiaj, kiedy rok szkolny nieubłaganie dobiega końca, możemy wspólnie powiedzieć – Odyseja dała nam wiele! Oprócz nabycia wielu nowych umiejętności i pobudzenia naszej dziecięcej wyobraźni otrzymaliśmy coś jeszcze – integrację między klasami i kreatywność na wszystkich lekcjach!

Odysejo, uderzamy ponownie za rok!
Twoi Odyseusze 🙂

STO-menius

STO-menius – co to jest?

Celem STO-meniusa jest integracja uczniów ze szkół STO z całej Polski. Co około dwa miesięce aranżowane są spotkania w różnych miastach, m.in. w Warszawie, Ciechanowie, Ostrołęce, Zakopanem, Augustowie oraz w Białymstoku. Omawiamy tam różne kwestie dotyczące szkół STO.

W marcu kilka osób z naszej szkoły pojechało na spotkanie do Ciechanowa. Omawialiśmy tam przede wszystkim kwestię: Czym nasze szkoły różnią się od innych szkół? W czasie wyjazdu poznaliśmy wiele nowych osób i zintegrowaliśmy się z nimi. Spędziliśmy tam dwa dni, a potem pojechaliśmy do Ostrołęki. Uczniowie oprowadzili nas po swojej szkole i pokazali nam najciekawsze miejsca w miastach ,a co najciekawsze – spaliśmy w szkołach.

W listopadzie będziemy gościć w naszej szkole uczestników spotkania STO-meniusa. Mamy nadzieję, że spodoba im się u nas i będą chcieli nas jeszcze kiedyś odwiedzić. Przyjmiemy ich ciepło i serdecznie tak jak oni nas.

Ola Opęchowska i Marysia Doroszczyk
Uczestniczki STO-meniusa